Aktualności
28.01.2008 Wprost - Piwna arystokracja   Data: 11 czerwiec 2010



Piwna arystokracja
Piwo awansowało do grona trunków szlachetnych
Agaton Koziński
Agnieszka Niedek
Dziennikarze działu Kultura i Styl

CO leżakuje w drewnianych beczkach, a potem jest sprzedawane w butelkach z korkiem? Piwo! Spacer wzdłuż półek z piwami w supermarketach coraz bardziej przypomina wizytę w sklepie z winami. Obok klasycznych pilsów i lagerów, można kupić piwa górnej fermentacji, fermentacji spontanicznej, stouty, piwa białe, pszeniczne i miodowe.

Piwo aspiruje do roli trunku szlachetnego i próbuje wtargnąć do świata do tej pory zarezerwowanego dla win. – Piwo jest naturalnym i złożonym produktem. Jego świat jest równie bogaty jak świat wina. I coraz częściej przekonują się o tym Polacy – mówi Ryszard Berent, prezydent Stowarzyszenia Polskich Barmanów.

Śladami Platona
– Lubię pić jasne piwa, z dużą ilością gazu. Nic lepiej nie gasi pragnienia – mówi Maria Peszek, aktorka i piosenkarka. Po piwo sięga 90 proc. Polaków. Z raportu firmy On Board PR wynika, że dla 38 proc. z nas to ulubiony alkohol. W piwie gustują głównie ludzie młodzi – osoby po 40. roku życia jako ulubiony alkohol wskazują wódkę. Ale taki stan rzeczy to konsekwencja przełomu, jakim dla rynku piwowarskiego stał się upadek komunizmu. – W latach 80. zanim butelkę piwa podniosło się do ust, oglądało się ją pod światło, sprawdzając, czy nic w nim nie pływa. Jednak na początku lat 90. do Polski weszły zachodnie browary i one wymusiły wyższe standardy tego alkoholu – podkreśla Berent. Zagraniczne koncerny nauczyły Polaków, jak należy nalewać piwo, wprowadziły do sklepów lodówki, a do pubów firmowe parasole i podkładki pod kufle. Przede wszystkim jednak dynamicznymi kampaniami reklamowymi zdobyły nowych klientów. Symboliczne przekroczenie granicy nastąpiło trzy lata temu – wtedy po raz pierwszy wypiliśmy więcej piwa niż wódki. W 2007 roku kupiliśmy już 35 mln hektolitrów piwa i znaleźliśmy się w europejskiej czołówce piwoszy. Najwyraźniej zmierzamy śladem myśli Platona, który uznał twórców piwa za mędrców.

Biały porter
– Ulubionym piwem Polaków jest jasne i klarowne piwo z lekką chmielową goryczką – mówi Michał Muszko, sommelier z browaru Belgia. To dlatego najczęściej wybieramy marki o klasycznym smaku. Badania Indicatora wykazują, że najchętniej sięgamy po Tyskie, Żywca i Lecha. Jednak prymat tej trójki jest zagrożony. I to nie dlatego, że na rynku pojawił się inny silny gracz. – Po prostu coraz więcej piwoszy wybiera bardziej wyrafinowane gatunki – mówi Dariusz Sokół, właściciel sklepu Piwa Świata. Tak jak Sławomir Nitras, poseł Platformy Obywatelskiej. – Nigdy nie zdołałem się przekonać do piw ciemnych, są dla mnie zbyt ciężkie. Chętnie sięgam po niemieckie piwa pszeniczne. Są lekkie i mają oryginalny smak – zachwala polityk.
Według szacunków ekspertów, aż 20 proc. piwoszy eksperymentuje z markami i szuka nowych smaków. Właśnie z myślą o nich browary rozszerzają swą ofertę, wprowadzając oryginalne gatunki. Okocim zaczął produkować piwo pszeniczne, które może przypaść do gustu amatorom popularnego i coraz częściej spotykanego u nas Paulanera. Browar Belgia mocno promuje dwie odmiany klasztornego piwa Frater – odmiany pszenicznej oraz górnej fermentacji z podwójną dawką alkoholu. Stworzył też piwo King Kobra, które powstało na bazie… ryżu. Smakosze piwa chętniej sięgają po piwa niepasteryzowane oraz takie, które powstają w małych lokalnych browarach. Jednak poszukiwacze oryginalnych smaków nie muszą się ograniczać do piw rodzimych. Ukraińska firma Obolon podbija polski rynek czterema smakami: pszenicznym, aksamitnym, lagerem i białym, warzonym według receptury tradycyjnego belgijskiego piwa Hoegaarden. W Polsce można też dostać rzadkie odmiany z Japonii – Asahi, rarytasy z Indii – Kobra i Kingfisher czy białe portery z Belgii.
Specjaliści przewidują, że tendencja picia bardziej wyszukanych gatunków piwa się umocni, co jest związane m.in. z obecnością naszego kraju w Unii Europejskiej. Przewiduje się, że Polacy przejmą nawyki od Niemców, Czechów czy Belgów, u których kultura piwa jest znacznie bardziej rozwinięta. Udział piw lokalnych i smakowych w rynkach krajów UE sięga 3 proc, podczas gdy u nas jest to dopiero 0,2 proc. Oryginalne gatunki piwa są zresztą przyszłością przemysłu piwowarskiego na całym świecie. Nawet w Anglii, gdzie generalnie sprzedaż tego trunku spada, umacniają się mało popularne dotąd gatunki. W tym piwa polskie, takie jak Tyskie, Żywiec czy Lech. Ich sprzedaż w ciągu ostatniego półrocza wzrosła o 250 proc.

Dieta piwna
Piosenkarka Ania Dąbrowska woli piwo od innych trunków, bo jest idealne do spotkań towarzyskich. Jan Tomaszewski, były bramkarz, przyznaje, że jego głównym skojarzeniem z piwem jest mecz. Te dwie opinie oddają stereotypowy obraz piwosza. Świetnie zdefiniowały ów stan badania OnBoard PR: 64 proc. amatorów piwa twierdzi, że sport to ich ulubiony sposób spędzania czasu, a 23 proc. podkreśla, że najchętniej relaksuje się w pubach. Ale ten wizerunek niezbyt się podoba browarom. Bo niezobowiązujący model picia piwa wiąże się z niską ceną butelki trunku – zwykle nie przekracza 3 zł. Dlatego podjęto walkę o lepszego klienta, głównie korzystając ze schematów wypracowanych przez winiarnie. – Piwo nie jest mniej szlachetne od wina, jeśli tylko jego produkcja przebiega zgodnie z zasadami sztuki. Ale by przekonać klientów o szlachetności tego trunku, browar powinien mieć w ofercie choć jeden gatunek z wyższej półki, dla klientów o większych wymaganiach – mówi Taras Krawec, który od trzech lat sprowadza do Polski ukraińskie piwo Obolon.
Browary nie tylko wypuszczają na rynek coraz bardziej wyrafinowane gatunki piw, lecz także zmieniają ich entourage. Coraz częściej słychać więc, że piwo – jak wino – świetnie komponuje się z serami. W Belgii produkuje się 300 gatunków piwa i do każdego z nich wyrabiany jest odpowiedni ser. W Polsce można już kupić belgijskie piwo Chimay, przygotowywane przez zakon trapistów w Chimay. To piwo powinno się ponoć degustować tylko razem z serami z tego samego klasztoru. Innym trikiem jest rocznikowanie piwa. Belgisjkie Oude Gueuze z browaru Drie Fonteinen ma aż 25 lat przydatności. Podobnie jak Thomas Hardy’s Ale, warzone na cześć poety Thomasa Hardy’ego. Rocznikowane jest też piwo Chimay. Odmianę Chimay Grande Réserve można kupić w butelkach o pojemności 1500 ml, w których może być przechowywane wiele lat.

Szampan wśród piw
Chimay jest podobne do wina nie tylko z powodu roczników. Zaleca się je pić w szklankach przypominających kieliszki do czerwonego wina. Ponadto nie ma kapsla, ale korek upodabniający je do szampana. Belgijskie piwo Rodenbach Grand Cru przez dwa lata leżakuje w beczkach używanych do leżakowania rzadkiej odmiany wina madera. „Jasne, cierpkie, z wyczuwalnym aromatem jagód i dębu. Nie, to nie butelka Cabernet Sauvignon. To charakterystyczny smak Rodenbacha Grand Cru" – reklamują producenci. Grand Cru jest zresztą kategorią używaną przy opisie win (oznacza wino renomowane). Do wina porównują swe piwo też producenci amerykańskiego Millera, reklamowanego jako szampan wśród piw.
Guinness wynajął Nicolaia Fuglsiga, słynnego reżysera reklamówek (autora m.in. spotu telewizorów Sony Bravia z piłeczkami), do nakręcenia filmiku, który zostanie wykorzystany w najdroższej kampanii reklamowej w historii firmy (za 10 mln funtów). Powstał piękny film reklamowy o mieszkańcach argentyńskiej wioski, którzy układają klocki domina. Fakt, z jakim rozmachem Guinness podchodzi do swej reklamy, pokazuje, jak poważnie producenci piwa biorą się do podnoszenia prestiżu trunku.
„Piwo to dowód, że Bóg nas kocha i chce, byśmy byli szczęśliwi" – mawiał Benjamin Franklin. Rosnąca liczba gatunków piwa sprawia, że będziemy teraz szczęśliwsi niż kiedykolwiek. Ale wyższe ceny najbardziej szczęśliwymi uczynią producentów.
Statystyka:
Przeglądano: 874
PowrótDalej